TANZANIA 2019

wpis w: AFRYKA | 0

HISTORIA TANZANII

Tanzania powstała w 1964 jako federacja dwóch odrębnych państw: Tanganiki (niepodległej od 1961) i Zanzibaru (niepodległego od 1963). Z terytorium Tanganiki pochodzą najstarsze ślady istot człekokształtnych (Olduvai). Pierwsze ludy tu osiadłe były pochodzenia buszmeńskiego. W I tysiącleciu p.n.e. zostały wyparte przez ludność kuszycką, która zaczęła rozwijać gospodarkę rolniczo-hodowlaną. ok. 2000 lat temu wyżynne obszary południowej Tanzanii i okolice wybrzeża zostały zasiedlone przez ludy Bantu. Pod koniec I tysiąclecia n.e. w północnej Tanzanii osiedliły się plemiona nilockie (gł. Masajowie). Od czasów starożytnych odwiedzali wybrzeże kupcy z Egiptu, Arabii, Persji, Indii, m.in. po kość słoniową, złoto, rogi nosorożca, drzewo sandałowe i niewolników.

Staatsbezoek van president Julius Nyerere van Tanzania aan Nederland. Koningin Juliana, president Nyerere en prins Bernhard op paleis Soestdijk 
*21 april 1965
Julius Nyerere (1964-1985) fot. wikipedia.org

W latach 1964-85 krajem rządził prezydent Julius Nyerere będący inicjatorem unii. Do 1977 roku faktyczna władza należała do dwóch partii – Afrykańskiego Narodowego Związku Tanganiki i Partii Afroszyrazyjskiej na Zanzibarze. W 1977 roku Nyerere zaprowadził w kraju rządy monopartyjne oparte na Partii Rewolucji. Ustrój kraju opierał się na uchwalonej w 1967 Deklaracji z Arushy, zawierającej podstawowe założenia socjalizmu tanzańskiego (ujamaa). W ramach realizacji tej koncepcji, Nyerere przeprowadził proces kolektywizacji wsi czy nacjonalizacji gospodarki. Celem tych działań miało być doprowadzenie do ekonomicznej samowystarczalności.

Nyerere ostatnią kadencję objął w 1980 roku i urząd sprawował do 1985 roku. Ostatnia kadencja polityka była okresem, w którym w parlamencie wyłoniła się opozycja dążąca do ograniczenia zakresu władzy prezydenta oraz kryzysu politycznego na Zanzibarze z 1984 roku. Kryzus spowodowany był coraz większym niezadowoleniem z unii z Tanganiką oraz tendencjami separatystycznymi. Władzę po Nyerere objął Ali Hassan Mwinyi (1985-1995). Pochodzący z Zanzibaru polityk zahamował nastroje separatystyczne na wyspie. Nowy prezydent odstąpił od socjalistycznych zasad gospodarczych i wprowadzał w kraju wolny rynek. Spowodowało to zaciśnięcie przez Tanzanię relacji z państwami zachodnimi oraz organizacjami międzynarodowymi. Kolejnym prezydentem był Benjamin William Mkapa (1995-2005), który został wybrany w pierwszych demokratycznych wyborach. Mkapa miał silne poparcie poprzedniego prezydenta i jako główny cel obrał sobie korupcję. Następną Mkapa był Jakaya Mrisho Kikwete (2005-2015). Po wyborach 2015 roku władzę objął John Pombe Joseph Magufuli, który jest prezydentem do dnia dzisiejszego.

Większą część powierzchni Tanzanii znajduje się na Wyżynie Wschodnioafrykańskiej. Klimat, który występuje można scharakteryzować jako równikowo – monsunowy na wyspach a na wybrzeżu wilgotny. Płaskowyż jest suchy. W północnej części kraju występują dwie pory deszczowe (od marca do maja i od września do listopada), na pozostałym obszarze jedna – od listopada do kwietnia lub maja. Często występują burze. W pasie nadbrzeżnym sieć hydrograficzna jest gęsta, we wnętrzu kraju rzeki mają charakter głównie okresowy. W masywie Kilimandżaro występuje kilka lodowców (na wysokości 4800–5200 m n.p.m.), systematycznie zmniejszają swoją objętość. Niziny porastają sawanny w większości to okolice rzek. Połacie lasów są wiecznie zielone. Na wybrzeżach występują namorzyny, na płaskowyżu sawanny, na zachodzie i południowym zachodzie głównie lasy miombo. W górach piętro leśne kończy się na 2900 m n.p.m., od 2900 do 4000 m n.p.m. występuje piętro subalpejskich zarośli, powyżej 4000 m n.p.m. piętro roślinności afroalpejskiej z olbrzymimi starcami (Senecio). W Tanzanii odnotowanych jest 322 gatunków ssaków i 1052 gatunków ptaków, z czego 24 są endemiczne dla kraju.

(senecio – olbrzymy w drodze do karanga camp)

Wyjazd do centralnej Afryki planowałem od dłuższego czasu. Magiczny najwyższy szczyt Tanzanii i całej Afryki krążył w mojej głowie. Rok wcześniej nie udało się zrealizować wyjazdu z powodów służbowych. W tym roku mam drugą szansę. W wyprawie tej uczestniczą: Michał Wachowski (kierownik), Paweł Wachowski, Kamil Kulej, Łukasz Witos, Krzysztof Lenart i ja Dawid Penkalla. Dodatkowo plan wyjazdu po za górą zakłada odwiedzenie parków narodowych: Tarangire i Ngorongoro. Będę też chciał spędzić czas w jungli tasmańskiej oraz pojechać do Kikuletwa Hot Springs.

(od lewej: Kamil Kulej, Dawid Penkalla, Krzysztof Lenart, Łukasz Witos, Michał Wachowski, Paweł Wachowski)
piątka afrykańska

DZIEŃ 1 (czwartek), 17.10.2019

Czwartek dzień wyjazdu był bardzo zwariowany. Zresztą cały ten tydzień był zwariowany. Ostatnie przygotowania, zakupy, ustalenia. Nasz wylot z racji dużo niższych kosztów zaplanowany został z lotniska z Pragi. Z Pragi nie ma bezpośrednich lotów do Kilimandżaro. Będziemy lecieli dwoma samolotami. O 17.10 startujemy do Kataru na lotnisko Hamad. Na miejscu będziemy o 23.35. Lecimy liniami Qatar Airways samolotem boeing 787 Dreamliner. Linie Qatar Airways mają świetną obsługę i świetne jedzenie. Na lotnisku w Hamad spędzamy czas do rana. O 08.45 mamy lot do Kilimandżaro.

lotnisko Hamad

DZIEŃ 2 (piątek), 18.10.2019

Po nocy spędzonej na ławeczkach w poczekalni rano meldujemy się na bramkach. Lot do Kilimandżaro mamy o 08.45. Ten lot także obsługiwany jest przez linie Qatar Airways. Na miejscu planowo jesteśmy o 14.45. Czas na miejscu różni się o 1 godzinę. Lot jest szybki i wygodny. Na lotnisku Kilimandżaro pierwsze co trzeba zrobić to wypełnić kartę imigracyjną. Wypełniamy ją w celu uzyskania wizy. Procedura jest następująca. Wypełniamy wniosek / druk przy stoliku. Idziemy do pierwszego okienka gdzie podajemy wypełnioną kartę oraz swój paszport. Celnik robi nam zdjęcie oraz pobiera odciski palców (kciuk prawy, kciuk lewy, cztery palce bez kciuka ręki prawej, cztery palce bez kciuka ręki lewej, wszystkie palce ręki prawej i wszystkie palce ręki lewej). Celnik wydaje nam potwierdzenie i druk do zapłaty za wizę. W drugim okienku opłacamy wizę. Otrzymujemy potwierdzenie zapłaty. W trzecim okienku sprawdzana jest opłata za wizę oraz wbijana jest pieczątka do paszportu. Wiza jest ważna 90 dni i kosztuje 50 $. Całość operacji jest powolna. Celnicy nie spieszą się. Po przejściu formalności odbieramy nasze bagaże. Całe lotnisko jest bardzo małe. Na lotnisku warto też skorzystać z banku i wymienić walutę. Kurs na lotnisku jest dobry. Za 100 $ otrzymałem 229.000 szylingów tanzańskich. Dla porównania koszt 0,5 litra piwa w markecie kosztuje 2200 szylingów tanzańskich a szaszłyk mięsno-warzywny „z ulicy” kosztuje 500 szylingów. Ceny produktów są zdecydowanie wyższe w sklepach dla „białych”. Potrafią podskoczyć nawet 2 / 3 krotnie.

Po załatwieniu formalności i odebraniu bagażu z lotniska przed wejściem czeka na nas kierowca wysłany przez Paula. Samochodem musimy dojechać do hotelu w którym mamy spędzić noc i spotkać się z szefem agencji Shayo Trekking. Trasa i dojazd do hotelu pokazuje nam przedsmak Tanzanii. Nie ma co ukrywać, że jest to obraz biedy. W Tanzanii według statystyk heifer.org około 68% mieszkańców mieszka poniżej progu ubóstwa (mniej niż 1,25 dolara na dzień), a 16% dzieci poniżej 5. roku życia jest niedożywionych. Biorąc pod uwagę fakt że kraj ten ma bardzo duże możliwości finansowego rozwoju (parki krajoznawcze, wybrzeże, szeroko pojęta turystyka) to jak się przekonaliśmy mieszkańcom nie do końca zależy na dobrobycie. Liczy się tylko tu i teraz. Bardzo dobry przykład to wydawanie paragonów i rachunków (a raczej ich brak) w drogich sklepach z pamiątkami. Brak rachunków za jedzenie w restauracji. Jeżeli do „kasy państwa” nie wpływają środki z podatków to jak państwo ma realizować swoje zadania.

Po około 1h jazdy docieramy do Moshi. Moshi to miejsce wypadowe na Kilimandżaro. Hotel w którym jesteśmy zameldowani to Mbugani. Zdjęcia ze strony nijak się mają do stanu faktycznego. Po rozlokowaniu w pokojach spotykamy się z Paulem szefem agencji. Ustalamy z nim zakres trekingu oraz dodatkowe wyjazdy. Dobrze jest się targować i ustalić dokładnie szczegóły. Dobrze jest też wręcz nagrać na telefon ustalone stawki. Dotyczy to zarówno samego trekingu jak i choćby napiwków dla członków ekipy. My przekonaliśmy się, że co innego sugerował Paul, a co innego jego przewodnik po zakończeniu trekingu. To nie jest też tak, że nie chcemy zapłacić za ich pracę, ale po prostu chcemy mieć jasno przedstawione stawki. Jak przekonamy się przy kolejnych dniach wszyscy żyją tu z napiwków. Według Paula stawki na Kilimandżaro wynoszą: tragarz (od 5 do 10 $ za dzień), kucharz (od 10 do 15 $ za dzień), przewodnik (od 15 do 20 $ za dzień).

Finalnie ustalamy wartość 1870 $ za 6 dniowy treking na Kilimandżaro, zwiedzenie dwóch parków Tarangire i Ngorongoro oraz spędzenia 1 dnia w dżungli. Dodatkowo mamy odwiedzić Kikuletwa Hot Springs w ramach tej ceny. Sugestia: dobrze załatwiać jest agencję na miejscu. Koszty są zdecydowanie niższe. Dla porównania realizując taki zakres przez agencję z Polski musimy zapłacić około 3000 $.

Do końca dnia siedzimy w hotelu. Jutro od 07.00 mamy mieć śniadanie, a o 09.00 mamy wystartować na Kilimandżaro. Uwaga i sugestia: czas tasmański jest „inny” od europejskiego. Tutaj każdy się spóźnia i nikt nie jest na czas. 15 minut to nie jest 15 minut. Należy wiedzieć i się nie denerwować. Tak to tu działa.

samolot Qatar Airways
samolot Qatar Airways
samolot Qatar Airways
samolot Qatar Airways
wiza Tanzania
wiza Tanzana
Kilimandżaro
ekipa Kilimandżaro
ekipa Kilimandżaro

DZIEŃ 3 (sobota), 19.10.2019

Dzisiaj zaczynamy treking na Kilimandżaro. Dzisiaj też spędziliśmy pierwszą noc w hotelu. Hotel 3 gwiazdkowy . Tanzańskie 3 gwiazdki. Robale, karaluchy, komary. Ciekawy afrykański klimat. Kolejnym ciekawym tematem jest minimalizacja oświetlenia zarówno ulicznego jak i mieszkalnego. Moshi to 160 tysięczne miasto które nie ma w ogóle działającego oświetlenia. Dodatkowo „ciemne” ubarwienie mieszkańców powoduje że ich po prostu nie widać.

Wstajemy o 07.00. Według przewodnika startować mamy o 09.00 z hotelu. O 08.00 chcemy zjeść śniadanie. Tanzańska 08.00 czy 09.00 nie jest naszą godzina. Wszystko jest opóźnione. Do hotelu przybywa nasz boss Paul wraz z głównym przewodnikiem. Dopinamy plan. Cześć naszych ciężkich bagaży wędruje na busa. Małe idą do środka. Na busa pakowane są też bagaże naszego obozu, jedzenie oraz sprzęt do zdobycia góry. Z nami jedzie przewodnik, asystenci przewodnika, kucharz, tragarze. Jeszcze ich nie rozpoznajemy. W sumie w busie mamy 13 osób. Dosiadają się do nas kolejne osoby na trasie. Jest ciasno :). Bus 14 osobowy może być 17 osobowy. Luz.

Podejrzany pod bramę wejściową do parku. Po drodze kupujemy mleko, jajka, mięso. Tutaj wszyscy maja jakąś profesje. Jeden ma kury, jeden sklep spożywczy, jeden sprzedaje łóżka i kanapy. Tak to działa. Aby wejść do parku należy się zarejestrować. Całość jest sformalizowana. Wpisujemy się do książki wejść. Podajemy swoje dane (wiek, kontakt, adres). Za każdy dzień pobytu w parku płacimy około 100 $. Opłata ta jest składowa kilku elementów. Po zarejestrowaniu siedzimy pod wiata i czekamy na posiłek. Jak się okazuje ma teraz padać wiec start na dzisiaj przekładamy na 14.00. Dzisiaj mamy do przejścia około 12 km. Pierwszy camp ma być na wysokości około 3000 m. Mamy do pokonania około 1000 m przewyższenia. Do naszej ekipy dołączają kolejni tragarze. Każdy ma nosić cześć naszych bagaży. Wszystko jest ważone i dzielone. Średnio każdy tragarz ma około 20 kg towaru. Noszą go w koszach na głowach, workach. Zasada jest taka, że „towar” klienta ma być zapakowany w osobnym pakunku i ma być niesiony na głowie lub karku. W sumie na nasza 6 osobowy zespół idzie 1 kucharz, 1 pomocnik kucharza, 1 przewodnik, 2 asystentów przewodnika, 14 tragarzy.

wejście do parku
budynek rejestracji
Kilimandżaro Machame Gate
las deszczowy
las deszczowy
las deszczowy

Po skończonych opadach deszczu startujemy. Startujemy drogą Machame z wysokości około 1800 m. Pierwszy dzień to przejście przez piękny las deszczowy. Idziemy z przerwami około 5 h. Robimy przerwy na picie i jedzenie. Do pierwszego obozu dochodzimy około 19.00. Obóz nazywa się Machame Camp. Kiedy dochodzimy jest już ciemno. Po dotarciu dokonujemy formalności wpisania do książki rejestrowej. Szukamy naszych namiotów. Później kierujemy się do mesy i czekamy na kolację. Dzisiaj mamy duża obsuwę czasowa. Dodatkowo cześć naszego bagażu „nie doszła”. Cześć tragarzy szuka zagubionego kolegi wraz z brakującym bagażem. Bagaż dociera w trakcie kolacji (jest cały mokry). Przy końcu dzisiejszego trekingu zaczęło mocno padać. Zagubiony bagaż Michała został najprawdopodobniej wyjęty z torby i podzielony na tragarzy wspomagających. Nauczeni różnymi sytuacjami w górach wcześniej całą zawartość popakowaliśmy w worki foliowe więc zawartość jest sucha. Kolacje zaczynamy po 20.00. Mimo problemów kucharz ratuje sytuacje. Jemy zupę ogórkową wraz z pieczonymi ziemniakami i warzywami. Jest bardzo smaczna. Po kolacji ustalamy plan na dzień jutrzejszy. Powoli szykujemy się do spania. W obozie pierwszym z nami jest tez grupa z Francji i z Niemiec. Zasypiamy jak dzieci.

rejestracja w Machame Camp
rejestracja w Machame Camp
Całkowity dystans: 11.39 km
Najwyższy punkt: 2966 m
Najniższy punkt: 1810 m
Wyskokość podjazdów: 1169 m
Wysokość zjazdów: -13 m
Total time: 04:34:24
Pobieranie

DZIEŃ 4 (niedziela), 20.10.2019

Według planu mamy wstać o 7.00 rano. Po śniadaniu mamy zwinąć obóz i przejść do obozu 2 na wysokość około 3800 metrów. Obóz nazywa się Shira Cave Camp. Pogoda z rana zapowiada się bardzo dobrze. Rano pakujemy wyposażenie i po śniadaniu startujemy. Mamy do przejścia około 6 km oraz do pokonania około 1000 metrów przewyższenia. Pierwszą cześć drogi pokonujemy po lesie deszczowym, druga cześć po grani. Pierwsza część trasy to ostre przewyższenie. Druga część jest bardziej łagodna. Roślinność zmienia się z wysokiej na niską. Pojawia się dużo zakrętów. Według planu dzisiaj nasz trek wyniesie około 5h. Do bazy 2 docieramy około 12.30. Wraz z nami do bazy 2 docierają nasi tragarze. Pełen szacunek dla ich pracy !.

Machame Camp
obóz Machame Camp (od lewej: Kamil Kulej, Paweł Wachowski, Krzysztof Lenart, Dawid Penkalla, Łukasz Witos)

Przybywamy w deszczu. Po rozbiciu namiotów idziemy do mesy. Czekamy na obiad. Deszcz jest coraz większy . Podłoga w naszej mesie zamienia się w potok. Wszystko pływa. Jest nieciekawie. Jeżeli jutro będzie padało będzie bardzo źle. Według planu dzisiaj mieliśmy jeszcze wyjść na 4200 metrów i ponowne zejść do bazy 2 do obozu. Z racji opadów nie uda się planu zrealizować. Ogólnie czujemy się dobrze. Delikatnie ćmi nam w głowach. Po obiedzie idziemy spać. Śpimy około 2 h. Przestaje padać. Uff. Do wieczora czas spędzamy częściowo w namiotach częściowo w mesie. W międzyczasie rejestrujemy się w bazie. Wieczorem robimy zdjęcia masywu Mera który pięknie wygląda przy zachodzącym słońcu. Widać tez cel naszej wędrówki – Kilimandżaro. Wieczorem kucharz ponownie przechodzi sam siebie. Dostajemy tace ryżu, sos warzywny z cukinią , wołowinę, surówkę . Tak to jest z tanimi wyjazdami. Odnośnie jedzenia to nikt z nas nie ma zastrzeżeń. Jedzenie rekompensuje czas czekania na nie. Po wieczornym brifingu idziemy spać. Jest około 22.00.

Shira Cave Camp
Shira Cave Camp
Shira Cave Camp
Shira Cave Camp
Całkowity dystans: 5.24 km
Najwyższy punkt: 3790 m
Najniższy punkt: 2964 m
Wyskokość podjazdów: 861 m
Wysokość zjazdów: -93 m
Total time: 04:00:13
Pobieranie

DZIEŃ 5 (poniedziałek), 21.10.2019

Wstajemy około 6.30. Mimo dobrego wyposażenia ogólnie jesteśmy przemarznięci . Jest to kwestia mikroklimatu i wilgotności. W nocy temperatura wynosiła około 4 stopni w namiocie . Na zewnątrz był przymrozek. Rano do wschodu słońca było zimno i wilgotno.

Plan na dzisiaj jest taki że chcemy zjeść śniadanie, spakować się, złożyć obóz i między 8.00 a 9.00 wyjść na około 4680 metrów do Lava Peak. Jest to miejsce na którym znajduje się obóz ze specyficznym szczytem który powstał w trakcie erupcji wulkanu. Tutaj mamy w planach posiedzieć , zjeść obiad. Głównie chodzi nam o aklimatyzacje. Według planu wejście ma trwać około 4h . Baza / obóz ten łączy się z droga klasyczną na Kilimandżaro która najczęściej poruszają się wspinacze. Przewyższenie do pokonania na tym odcinku wyniesie około 800 metrów. Po obiedzie mamy zejść na około 3800 metrów do 3 bazy by tam przenocować .

śniadanie w obozie Shira Cave Camp
Shira Cave Camp - żyje i już wstaje ...
Shira Cave Camp - żyje i już wstaje ...
Shira Cave Camp - goście ...
Shira Cave Camp - goście ...

Po niecałych 3h meldujemy się na 4680 metrach. Droga do Lava Peak szybko zleciała. Dużo słuchaliśmy i dużo rozmawialiśmy z naszym przewodnikiem Judica. Dowiedzieliśmy się co nie co na temat masywu Sira, który mijaliśmy za naszymi plecami gdy kierowaliśmy się w stronę Lava Peak. Sira ma wysokość 3940 m n.p.m i jest jednym z trzech masywów. Drugim jest Mawenzi o wysokości 5150 m n.p.m. . Mawenzi będziemy oglądać w dniu jutrzejszym. Trzecim najwyższym masywem jest Uhuru na wulkanie Kibo znanym jako Kilimandżaro. Nasz cel główny. W czasie drogi porozmawialiśmy na temat naszego życia prywatnego, naszych zawodów i pracy jaką wykonujemy. Dodatkowo zaczęliśmy uczyć się słów i sformułowań suahili. I tak:

  1. asante sana wym. asante sana – dziękuje bardzo
  2. samaha – poproszę
  3. maji wym. magi – woda
  4. jumbo – cześć
  5. karibu – witaj
  6. pole, pole – powoli, powoli
  7. hakuna matata – nie ma problemu
  8. kushoto wym. kusiota – lewo, haki – prawo
  9. jina lako ni nani wym. dzuna lako a nani – jak się nazywasz
w drodze do obozu Lava Peak
w drodze do obozu Lava Peak
w drodze do obozu Lava Peak
w drodze do obozu Lava Peak
obóz Lava Peak
obóz Lava Peak

​W postawionej mesie po ustawieniu krzesełek i stołu wszystkich na chwile odcina. Ucinamy sobie małą drzemkę. Każdego z nas delikatnie ćmi głowa. Na obiad dostajemy makaron z ziemniakami oraz warzywa w sosie. Palce lizać (chociaż rzadko jem ziemniaki z makaronem). W czasie kiedy zjadamy obiad z małego deszczyku robi się mały armagedon. Zaczyna padać i wiać. Widoczność sięga kilku metrów. Mimo średnich warunków musimy zejść do obozu 3. Schodząc z Lava Peak mam wrażenie że schodzimy po wielkim strumieniu połączonym z wodospadami. Wszystko z góry spływa w dół. Idziemy tak przez kolejną godzinę.

W drodze do obozu 3 (Baranco Camp), delikatnie poniżej wysokości 4000 metrów przenosimy się do zupełnie innego krajobrazu. Wchodzimy do wąwozu który wygląda wręcz kosmicznie. Dookoła nas są wielkie „SENECIO” nazywane potocznie olbrzymami lub starcami. Są to wielkie rośliny przypominające kaktusy. Robią wrażenie.

Po zejściu do obozu Baranco Camp rozbijamy namioty. Wieczorem po kolacji rozmawiamy odnośnie jutrzejszego dnia. Sama baza jest ogromna. Składa się z 4 oddzielnych pól. Znajduje się pod ścianą Kilimandżaro. Pod koniec dnia słońce które operowało na ścianie pięknie doświetla górne partie góry. Delektujemy się widokiem. Po zmroku idziemy spać. Zasypiamy około 22.00. W nocy jest zimno. Osobiście musiałem dobrać jeszcze jedna warstwę odzieży .

guide Judica - Kilimandżaro
guide Judica - Kilimandżaro
guide Kilimandżaro
guide - Kilimandżaro
guide Kilimandżaro
guide - Kilimandżaro
Całkowity dystans: 6.45 km
Najwyższy punkt: 4493 m
Najniższy punkt: 3736 m
Wyskokość podjazdów: 775 m
Wysokość zjazdów: -18 m
Total time: 03:28:52
Pobieranie
Całkowity dystans: 3.93 km
Najwyższy punkt: 4634 m
Najniższy punkt: 4025 m
Wyskokość podjazdów: 38 m
Wysokość zjazdów: -644 m
Total time: 02:18:53
Pobieranie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *